

nie wiedzieć
jak
przetrwał wietrzną
jesień
i chłód
długiej zimy
chwilę jeszcze
bezgłośnie
kołacze
na wietrze
nim zniknie
strącony
ciężkimi kroplami
pierwszej
wiosennej burzy
nim ścieżka
ciepłego deszczu
uniesie
go w dół
do rzeki
jak pragnienie podróży
jak czarna
tafla
oceanu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz